- Wszystko
fajnie, ale musimy się jakoś nazywać – powiedziała Magda podnosząc głowę znad
karty zgłoszeniowej jakiegoś festiwalu – jakieś pomysły?
Ludzie zaczęli
proponować teatralne nazwy, ale wszystko wydawało się banalne i nieciekawe, zwłaszcza
po kilku godzinach próby.
- A może tak
Assunta? – powiedział Jacek Waszkiewicz beznamiętnie przesuwając wzrok po jakiejś tablicy
poświęconej twórczości Norwida – przynajmniej oryginalnie.
- Jakieś inne
propozycje? – zniecierpliwiła się Magda – Nie? To wpisuję tę Assuntę, cokolwiek
to znaczy…
I tym to
sposobem, trochę przez przypadek, wyznaczyliśmy sobie artystyczny kierunek
działania. Assunta stała się naszym,
oryginalnym spojrzeniem na świat i samych siebie, naszym myśleniem o sztuce,
która trafia do ludzi i zmienia ich na lepsze.
